czwartek, 21 czerwca 2012

Rozdział 24

PRZEPRASZAMY ZA NASZĄ DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ.

Jest niezwykła, nie zmarnuj tego.

<<oczami Harrego>>
-Zaraz się spóźnicie. Pospieszcie się – krzyczała Quennie stojąc w przedpokoju .
-W twojej dziewczynie obudził się instynkt władcy- szepnął mi Louis.
-Twoja stoi pod domem od dziesięciu minut kiedy ty próbujesz wybrać którą bluzkę w paski ubrać- odpowiedziałem mu i podbiegłem do Que
- Nawet jako nieogarnięty stworek z szopą na głowie wygłaszasz słodko- wymruczałem jej do ucha
Ona lekko się do mnie przytuliła a potem odszepnęła:
- Styles, fanki nie będą zadowolone z twojego spóźnienia- słodko się uśmiechnęła i popchnęła mnie w stronę drzwi
- Uwielbiam tą dziewczynę- wykrzyknął Zayn po czym wyszedł, jak się okazało razem z Niallem z kuchni
- A teraz na serio idziemy, jeśli nie chcemy poznać furii Boba.
Po chwili wpakowaliśmy się do samochodu i jechaliśmy na próbę po czym koncert z Patien.

<<oczami Pat>>
- Dobrze, oby tak dalej. Mam nadzieję, że na koncercie wszystko wyjdzie idealnie no i trzymamy kciuki Patience- odezwał się donośny głos Boba.
Dla kawałka w którym śpiewałam razem z chłopakami potrzebna była specjalna próba, gdyż wszyscy chcieli zrobić z tego niespodziankę, a na próbie dźwiękowej pojawiły się fanki.
- Buziak na szczęście – powiedział Tomlinson, gdy już czekał na wejście na scenę
- To do zobaczenia na scenie – powiedziałam i pocałowałam delikatnie chłopaka
- Wyjdzie świetnie – chłopak się uśmiechnął

One Direction jak zwykle świetnie sobie radzi. Śpiewają z taką pozytywną energią, którą da się wspaniale odczuć. Fankom też się podoba, piszczą, skaczą, śmieją się.
- A teraz mamy dla was niespodziankę – odezwał się Niall
- Przed wami – ciągnął Zayn
- Jedyna – odrzekł Harry
- I niepowtarzalna – dopowiedział Liam
- Patience Dylan – na cały głos krzyknął Louis
Wbiegłam na scenę, przelotnie uśmiechnęłam się do wszystkich na widowni i dałam dyskretny znak, który miał sygnalizować moją gotowość do wykonania utworu z chłopakami.
Z głośników poleciała muzyka, a ja wczułam się w nią całym sercem i zaczęłam śpiewać. Zaczęło mi się to podobać, no i przyznam, że niektóre fanki na widowni też wyglądały na zadowolone. W pewnym momencie Lou podszedł do mnie i mnie przytulił. Fanki zaczęły wiwatować i piszczeć.
- Dziękuję – wesoło odkrzyknęłam do mikrofonu i udałam się do garderoby. Na widowni zauważyłam Santę. Byłą dziewczynę Louisa. Nie martwiłam się bo przecież ona ma chłopaka. Zresztą nie ma sensu psuć sobie wieczoru. To ona zerwała z Louisem, nie on z nią. Przez przypadek wpadłam na Paula który strzelał zdjęcia na prawo i lewo.

<<oczami Louisa>>
Pół godziny spędziliśmy z fanami. Gdy ten czas minął postanowiłem znaleźć moją dziewczynę. Zastałem Pat w garderobie. Po ciuchu zacząłem się do niej skradać. Nagle ona się odwróciła i spojrzała na mnie z politowaniem.
-Marchewa, nie wiem czy zauważyłeś, ale tutaj są lustra.
Uśmiechnąłem się do niej słodko, a ona mnie przytuliła.
- Jedziemy na jakąś dyskotekę?- zapytałem
-Sami czy z resztą?
- Z resztą
- Okej
- W takim razie chodź, jedziemy do domu. A w drodze zadzwonimy do Danielle, no i do Queenie, żeby zaczęła się szykować.
Złapałem Pat za rękę i ruszyliśmy do naszego samochodu.
O dziwo chłopaki już w nim siedzieli. Harry dzwonił do Qu, a Liam po Danielle.

<<oczami Quennie>>
Odwieczny problem kobiet. W co się ubrać. Ja nie mam takiego kłopotu. Zawsze wiem co założyć, tak samo szybko wybieram ciuchy, które kupię i nie siedzę w sklepie godzinami. Męczy mnie to i wcale w żaden sposób nie odpręża, a wręcz irytuje. No nic.Ten zestaw powinien pasować. Postaje mi zrobić delikatny makijaż i będę gotowa.

<<oczami Pat>>
- Hej Dan – uśmiechnęłam się do niej i powróciłam do jakiejś beznadziejnej gry na telefonie Louisa.
- Czyli teraz do domu po Qu – odezwał się Harry, z takim bananem na twarzy jakby ktoś mu wepchał całego rogala do buzi.
- Hazz, nie napalaj się – odezwałam się z cwaniackim uśmiechem
On nie odezwał się tylko odwrócił głowę w stronę okna. W oknach wszystko się odbija więc zauważyłam na jego twarzy jeszcze większy uśmiech. On coś planował i Qu o tym wie. Ta dwójka może mieć głupie pomysły. Bardzo głupie. I chyba dzisiaj będzie miał miejsce jeden z ich głupich pomysłów.

<<oczami Qu>>
Zobaczyłam samochód chłopaków. Miałam motyle w brzuchu, a to raczej dziwne u mnie, no bo w Kalifornii miałam o wiele więcej stresujących sytuacji. Jak chociażby ta kiedy zawiesili mnie w prawach ucznia na tydzień i kazali przyjść mojemu ojcu do szkoły, a on był najebany w trzy dupy. Przyszedł. Niestety właśnie wtedy zniszczył mi życie. To znaczy to było pierwsze uderzenie które posądziło o upadku ściany, w tym wypadku mojego życia. Ale żyje się chwilą, więc dzisiaj będę się dobrze bawić.
<<oczami Pat>>
Taa. Louis schlany w trzy dupy to nie jest wcale fajne. Harry i Qu już na początku się gdzieś zmyli, Niall siedzi i gada, jak się okazało ze swoim kumplem, Liam siedzi przy stoliku z Danielle, a Zayn tańczy razem ze mną.
-Zayn, seksi taniec ci wychodzi, ale do wolnych piosenek wcale nie umiesz tańczyć– odezwałam się do chłopaka
-Wiem. Ale ty wielką tancerką też nie jesteś – uśmiechnął się cwaniacko
- Pff, hahahahaha, obrażam się. Zejdź mi z oczu- zaczęłam się śmiać, a on mi wtórował.
- Dziękuję za taniec- po skończonej piosence powiedział mulat
- Ja też dziękuję – uśmiechnęłam się i przytuliłam Malika
W tym budynku jest strasznie gorąco. Pójdę się przewietrzyć.

<<oczami Harrego>>
Leżeliśmy na trawie, patrzyliśmy w gwiazdy, co jakiś czas rzucając krótkie zdania. Szczyt marzeń. Od tafli jeziora odbijał się księżyc, a w tle z altanki dobiegała do nas cicha muzyka.
Wstałem, otrzepałem się z ziemi i pomogłem wstać Que. Wziąłem ją za rękę na co ona spojrzała na mnie swoimi tęczówkami.
- Nie umiem tańczyć- odezwała się
- W takim razie dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień- szepnąłem jej i zacząłem powoli pokazywać jak się tańczy. Nie obyło się bez wchodzenia na moją stopę, ale kiedy zaczęło jej to wychodzić, doszedłem do wniosku, że było warto. Muzyka w altance zaczęła się zmieniać i usłyszałem http://www.youtube.com/watch?v=G6xr6VKg7sE . Uśmiechnąłem się i jeszcze mocniej wtuliłem w siebie Que. Ona zrobiła to samo, spojrzała w moje oczy a ja zacząłem odpływać. Wyglądała niesamowicie, od wilgoci jej włosy zaczęły się kręcić. Pociągała jeszcze bardziej. Zacząłem zbliżać swoje usta do jej, zawahałem się, a ona wymruczała jedynie ‘całuj głupolu’. No głowie poczułem mokre krople. To była chwila niczym z bajki. Deszcz padał coraz mocniej a my mimo to dalej byliśmy złączeni. Ledwo widzieliśmy cokolwiek dookoła nas, ale liczyła się tylko nasza dwójka. W końcu oderwaliśmy się od siebie i postanowiliśmy wrócić. Jeszcze raz uśmiechnęliśmy się do siebie.
- Chodź, zamówimy taksówkę, nie pójdziemy tam tacy mokrzy- odezwałem się
- W takim razie w drogę.
Zadzwonię do któregoś z chłopaków, żeby się nie martwili.
- Zayn, my już jedziemy do domu, powiedz reszcie.
- Dobrze Harry, powiem im że jesteście już w domu. A no i Harry… uważaj na nią. Jest niezwykła, nie zmarnuj tego.

<<oczami Patience>>
Zaczęło strasznie padać, więc weszłam do środka, na wejściu spotkałam Zayna. Szczerzył się jak debil, a to mnie nieźle zaskoczyło.
- Co się stalo Malik? – zapytałam go
-Qu i Harry pojechali do domu
- Myślisz, że będziesz wujkiem?
- Nie, Harry jest ostrożny. Nie musimy się martwić.
Posłałam mu przelotny uśmiech i udałam się w stronę Louisa. Zaczęłam go szukać, chciałam jechać do kina, albo do domu, byleby tylko opuścić ten klub. Zaczęło roić się od najebanych ludzi, a to wcale mnie nie kręciło.

<<oczami Harrego>>
- Chcesz tego? – odezwałem się
- Tak. – odpowiedziała mi Queni.
- Na pewno?- dopytałem
- Na pewno. – powiedziała i zaczęła delikatnie całować mój nagi tors.

<<oczami Patie>>
Santa. Z jakimś chłopakiem który wygląda jak Lou. Chyba lubi facetów podobnych do niego. Zaraz. To jest Louis. Co? On, on… Do moich oczu napłynęły łzy.
- Ufałam ci – wykrzyknęłam mu kiedy wreszcie oderwał się od byłej
- Ale…
-Daj mi spokój.
- Pat, to nie tak… - krzyczał za mną Tomlinson
Wybiegłam z klubu. To nic, że pada. Pogoda idealnie opisuje mój nastrój. Pada deszcz, a na niebie co jakiś czas pojawiają się błyskawice.

<<Oczami Zayan>>
- Co się stało?- zapytałem mnie Liam.
-Nie wiem- odpowiedziałem mu.
- Dobrze, że nie piłeś, jedziemy za nią. – powiedział Payne - idź po Nialla, ja znajdę Danielle i Louisa.
Gdzie może być Niall. Wiem. Stój z piłkarzykami. Jestem jasnowidzem.
- Chodź, to pilne, coś się stało Patie – szturchnąłem Irlandczyka
Od razu odszedł od gry i zaczął podążać w stronę Liama i Danielle.
- A gdzie Lou?- zapytałem.
- Wyjaśnię wam w samochodzie- odpowiedział chłodnym tonem Liam
Wiedziałem, że coś się stało. Teraz muszę dowiedzieć się co.

<<oczami Patience>>
Siadłam na jednej z ławek w parku i zaczęłam jeszcze bardziej ryczeć. Płakałam z bezsilności. Moje życie powoli zaczęło upadać.
-Patien?- odezwał się… Daren?!
___
Na początku chcemy was szczerze przeprosić za długie zwlekanie z dodanie rozdziału. Teraz już wszystko będzie ok, ponieważ oceny są wystawione i nie trzeba dużo się uczyć. Dziękujemy za cierpliwość. <3
 :) Dzięki, za wszystkie wejścia, bo jest ich mnóstwo. Liczymy na komentarze. No i mamy takie jedno marzenie. Rekord komentarzy na tym blogu wynosi 25. Pobijecie go? Następny postaramy się dodać jak najszybciej. :3
+ Twittery: @Jellula@AnaDziula
++ Nasz drugi blog: *klik*
+++ Ask.fm na którym możecie pytać o bloga, albo o cokolwiek co wam tylko przyjdzie do głowy ;)

Pozdrawiamy i do następnego ;**